<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
 		<rss version="2.0"><channel>
 		<title><![CDATA[Mikołaj Malcew]]></title>
 		<description><![CDATA[Artykuły]]></description>
 		<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/</link>
 		<copyright><![CDATA[Copyright Mikołaj Malcew]]></copyright>
 		<generator>sNews CMS</generator><item>
			<title><![CDATA[Wypadki Mikołajka]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	Od wtorku jesteśmy już w domu. Teraz jest w porządku, choć bardzo się podenerwowaliśmy, szczeg&oacute;lnie ja. Mikołajek spadł z drabinki sznurkowej na osiedlowym placu zabaw, mniej więcej z p&oacute;łtorej metra wysokości, i złamał kość prawego ramienia. Drabinka okazała się uszkodzona &ndash;&nbsp; ten &bdquo;sznur-szczebelek&quot;, za kt&oacute;ry się chwycił, był tylko włożony do drewnianej ramy, ale nie przykręcony, więc nie wytrzymał jego ciężaru, Mikołajek stracił r&oacute;wnowagę. Nie płakał, tylko strasznie zbladł i skarżył się na b&oacute;l rączki. Od razu pojechaliśmy do przychodni, gdzie dali mu środek przeciwb&oacute;lowy i skierowanie do szpitala. Zdjęcie rtg wykazało złamanie z przemieszczeniem i rozdrobnieniem kości &ndash; więc już nas w szpitalu zostawili, szykując do porannej operacji. M&oacute;wiąc prawdę, strasznie się bałam &ndash; zwłaszcza po rozmowie z anestezjologiem o możliwych komplikacjach wynikłych ze słabości płuc itp. A męża nie było w domu &ndash; wyjechał w delegację, wr&oacute;cił dopiero, żeby nas odebrać ze szpitala. Starsi synowie zostali w domu sami. Operowali Mikołajka z pełnym znieczuleniem, włożyli dwa tytanowe druty, żeby ustabilizować kość &ndash; za ok. 3 miesiące po zrośnięciu trzeba będzie je tym samym sposobem wyjąć. Na szczęście w nieszczęściu nie było potrzeby przecinać całego ramienia &ndash; ma tylko 2-centymetrową bliznę i 2 szwy. Dzień po operacji m&oacute;gł już poruszać tym ramieniem &ndash; co dla mnie dalej wygląda na cud :-) Ale musi mieć teraz ortezę przytrzymującą bark, ramię i prawą rękę, w sumie to taka miękka kamizelka, ale tylko na jedno ramię &ndash; to zamiast bandażowania, żeby można go było myć i w og&oacute;le dla większej wygody. Ma też 8 tygodni luzu od szkoły (to dobrze i źle), więc załatwiam dla niego nauczanie indywidualne. Po tym będzie jeszcze rehabilitacja, nie wiem, jak długo. W międzyczasie, na drugi dzień po powrocie ze szpitala, zaczął gorączkować &ndash; a ja mam bogatą wyobraźnię, wspartą informacją od siąsiadki z sali, że jej dziecko zaraziło się gronkowcem. Oczywiście, w nocy nie mogłam spać, i następnego dnia poszłam z nim do pediatry &ndash; na szczęście to wirus, teraz dużo jest dzieci z katarem, kaszlem i wysoką gorączką. Dopiero wczoraj wszystko się uspokoiło, ja też &ndash; Mikołajek spał dobrze, bez gorączki, ładnie zjadł śniadanie. Słoneczko świeci, a ja oddycham z ulgą &ndash; przecież mogło być gorzej ;-) Wybieram się do sp&oacute;łdzielni, żeby zgłosić uszkodzenie drabinki. Dowiedziałam się w szkole, że to podobno już drugi wypadek na tym placu zabaw, pierwszą ofiarą jest chłopiec z drugiej klasy, też złamał rękę.</p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Mon, 24 Oct 2011 19:41:07 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/wypadki-mikolajka/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/wypadki-mikolajka/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Mój Dzień Matki]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	Dzisiaj m&oacute;j Mikołajek wstał wcześniej i zrobił mi śniadanie do ł&oacute;żka. Z radosnym uśmiechem przyni&oacute;sł do sypialni dużą deskę do chleba z posmarowaną masłem bułeczką. Na moją prośbę doni&oacute;sł jeszcze plasterek sera ściśnięty w piąstce i szklankę z herbatką, a właściwie dwiema kroplami herbaty na dnie - myślałam, że mąż zostawił trochę, wychodząc do pracy, bo zawsze tak robi, ale nie dziś :-) . Pod pachą Mikołajek ni&oacute;sł jeszcze m&oacute;j ulubiony jogurt i musli wyjęte z szafki. Uwierzcie - jeszcze NIGDY śniadanie nie smakowało mi tak, jak dzisiaj! Potem dostałam jeszcze 10 stokrotek z ogr&oacute;dka i piękną laurkę z serduszkiem. CUDOWNIE JEST BYĆ MAMĄ :-D</p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Thu, 26 May 2011 21:47:46 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/moj-dzien-matki/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/moj-dzien-matki/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Jeden procent podatku]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	<img alt="" src="/upload/foto/1297070595_plakat_01.jpg" style="height: 142px; width: 200px" />Nasza przyjaci&oacute;łka zrobiła dla nas ulotkę z apelem o przekazywanie 1% podatku na rzecz Mikołajka. Długo zastanawiałam się, czy powinnam w ten spos&oacute;b prosić o pomoc dla niego. Mam jednak dobre doświadczenia z poprzednich lat, kiedy zostawiałam w r&oacute;żnych miejscach kalendarzyki i ulotki Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą z apelem o 1% dla chorych. R&oacute;wnież w tym roku rozkleiłam plakaty i rozdałam ulotki PTWM, a żeby wytłumaczyć, dlaczego to robię, opowiadałam, że mam chorego na mukowiscydozę syna, i zawsze spotykałam się ze zrozumieniem. Teraz już nie mam wątpliwości, że to żaden wstyd prosić o pomoc, tym bardziej, że jest ona bardzo potrzebna, i to nie tylko mojemu synkowi. <strong>Wszyscy możemy pom&oacute;c swoim 1%, więc przy wypełnianiu PIT-&oacute;w nie zapominajmy, że ten niewielki procent może komuś uratować życie!</strong></p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 21:06:16 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/jeden-procent-podatku/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/jeden-procent-podatku/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Jak minął rok]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				 <h4>Styczeń 2011</h4> 
<p class="MsoNormal">Rok minął jak z bicza strzelił i znowu nadchodzi czas
podsumowań… Do dobrych rzeczy należy zaliczyć to, że Mikołajek w minionym 2010
roku wziął się „do roboty” i przytył aż 1,5 kilograma! To wszystko dzięki
odżywkom i preparatom witaminowym oraz probiotykom, a także „ładowaniu akumulatorów”,
czyli letniemu wypoczynkowi, który staramy się organizować nad ciepłym morzem – bo tylko tam możemy pozwolić mu się kąpać, jeść lody, bawić do późnego wieczora, czyli trochę pożyć jak zdrowemu dziecku, bez obaw, że się nagle rozchoruje. Złe jest to, że jak tylko poszedł do zerówki,
zaczął łapać od dzieci choroby  – we wrześniu i październiku „tylko” zakażenia
wirusowe (katary, zapalenia gardła), w listopadzie jednak dopadła go angina i
mimo leczenia antybiotykami w grudniu mieliśmy powtórkę z rozrywki, czyli
kolejną anginę, i nawet podejrzenie mononukleozy. Na szczęście dodatkowe
badania tego podejrzenia nie potwierdziły. Tak w ogóle to czas biegł tak
szybko, bo co miesiąc coś się działo. W pierwszej połowie roku nareszcie skończyliśmy
remont strychu ciągnący się od 2003 roku i urządziliśmy tam pokój dla chłopców. W międzyczasie zrobiliśmy Mikołajowi masę badań (USG i
EKG serca, USG jamy brzusznej, niezliczone wymazy z gardła i analizy krwi,
testy skórne na rozmaite alergeny itp.). W drugiej połowie roku zaczęliśmy wozić
Mikołaja na cztery godziny dziennie do przedszkola &nbsp;– wybraliśmy naszym zdaniem najodpowiedniejsze,
dla dzieci z alergiami, gdzie Mikołaj może mieć zachowaną dietę
wysokokaloryczną i nikt nie patrzy na niego ze zdziwieniem, kiedy przyjmuje wszystkie
swoje leki. Niestety, z powodu choróbsk dużo zajęć opuścił i znowu bez końca musieliśmy odwiedzać lekarzy. Dobrze się składa, że Mikołaj będzie
miał powtórzony program z zerówki w pierwszej klasie. To już drugie (po
najstarszym synu) nasze dziecko, które zostało objęte reformą szkolną :-( &nbsp;O jego postępy w nauce wcale się nie martwię – jest ulubieńcem pań wychowawczyń i bardzo pilnym zerówkowiczem, a jak choruje, chętnie
odrabia zadania w domu: koloruje rysunki, nakleja naklejki, rozwiązuje rebusy, kreśli labirynty. Boję się jednak o to, jak Mikołajek zdrowotnie zniesie pójście do
szkoły. Pani dyrektor przedszkola radzi już teraz załatwiać mu nauczanie
indywidualne, ja jednak widzę, jak cieszy go każde spotkanie z paniami i
dziećmi, i nie chcę mu tego za nic odbierać! Na razie jest po kolejnej chorobie i siedzi w
domu. Wkrótce czeka go badanie laryngologiczne, które ma zdecydować o
tym, czy pojedziemy do Katowic do Centrum Zdrowia Matki i Dziecka usuwać trzeci migdałek,
czy leczenie sterydami jednak pomogło i „egzekucja” zostanie odwołana. Trzymajcie
za Mikołaja kciuki!</p>
				]]>
			</description>
			<pubDate>Mon, 03 Jan 2011 23:39:00 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/jak-minal-rok/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/jak-minal-rok/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Co dobrego]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	<strong>Luty 2010</strong><br />
	Czas leci i aż trudno uwierzyć, że w tym roku we wrześniu Mikołajek p&oacute;jdzie do zer&oacute;wki. Powinien mieć dobry start, bo bardzo dbamy o to, żeby był przygotowany do niej zar&oacute;wno pod względem zdrowia, jak i emocjonalnie.&nbsp;<br />
	W zeszłym roku za pieniądze otrzymane z wpłat (darowizn i 1% podatku) kupiliśmy mu bieżnię elektryczną, na kt&oacute;rej na razie chodzi, bo biegać mu nie pozwalamy, gdyż przyspiesza wtedy do 6&ndash;7 km i dostaje zadyszki. Chodzi na niej szczeg&oacute;lnie wtedy, kiedy na dworze panuje zła pogoda albo jest przeziębiony.&nbsp;<br />
	Dostaje też codziennie odżywki: po 2 opakowania Ensure i do każdego płynnego posiłku (np. zupy, jogurtu) do 10 miareczek Protifaru i Fantomaltu. Dzięki częstemu ruchowi i dobremu odżywianiu waga pokazuje już 15,5 kg, i to nawet wtedy, kiedy Mikołaj ma spadek apetytu z powodu infekcji! Odżywki te także kupujemy za pieniądze z wpłat.&nbsp;<br />
	Udało się na razie uniknąć wycinania trzeciego migdałka. W końcu sierpnia 2009, kiedy miała odbyć się operacja, Mikołaj zachorował i miał gorączkę, a potem zgłosiliśmy się jeszcze raz na kontrolę laryngologiczną, po kt&oacute;rej lekarz stwierdził, że warto poczekać, bo &bdquo;może z tego wyrośnie&rdquo;. Bardzo się o to staramy! :-)<br />
	W grudniu zeszłego roku za pieniądze zgromadzone na subkoncie Mikołaja po raz pierwszy zam&oacute;wiliśmy w PTWM witaminy (AquAdeks) i leki (preparat kwasu dokozaheksaenowego Omegamed i probiotyk Dicoflor), kt&oacute;re są zalecane właśnie chorym na mukowiscydozę, bo lepiej się wchłaniają (zwłaszcza przy upośledzonej pracy trzustki). Z powodu op&oacute;źnień w dostawie Mikołaj przyjmuje je dopiero od około 10 dni, ale już widać poprawę &ndash; prosi o jedzenie, co nie zdarzało mu się od niepamiętnych czas&oacute;w!&nbsp;<br />
	To wszystko zasługa ludzi o złotych sercach, kt&oacute;rzy wpłacili na Mikołaja.&nbsp;</p>
<p>
	<strong><em>Prosimy, pamiętajcie o nim r&oacute;wnież w tym roku!</em></strong><strong><em>&nbsp;</em></strong></p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 13:31:51 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/co-dobrego/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/co-dobrego/</guid>
			</item></channel></rss>
