<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
 		<rss version="2.0"><channel>
 		<title><![CDATA[Mikołaj Malcew]]></title>
 		<description><![CDATA[Artykuły]]></description>
 		<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/</link>
 		<copyright><![CDATA[Copyright Mikołaj Malcew]]></copyright>
 		<generator>sNews CMS</generator><item>
			<title><![CDATA[Anioł]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	&nbsp;</p>
<p>
	<img alt="" src="/upload/files/1329213018_aniol_29.06.11.jpg" style="height: 281px; width: 150px" />Mikołaj narysował swojego anioła. Tak mi powiedział i nie wiem, czy widział go we śnie, czy na jawie. Od razu widać, że to bardzo dobry i bardzo mocny Anioł Str&oacute;ż, kt&oacute;ry z łatwością może ochronić przed złem i poprowadzić Właściwą Drogą. Bardzo bym chciała, by był On przy Mikołaju zawsze.</p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Tue, 14 Feb 2012 10:49:00 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/aniol/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/aniol/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Wypadki Mikołajka]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	Od wtorku jesteśmy już w domu. Teraz jest w porządku, choć bardzo się podenerwowaliśmy, szczeg&oacute;lnie ja. Mikołajek spadł z drabinki sznurkowej na osiedlowym placu zabaw, mniej więcej z p&oacute;łtora metra wysokości, i złamał kość prawego ramienia. Drabinka okazała się uszkodzona &ndash;&nbsp; ten &bdquo;sznur-szczebelek&quot;, za kt&oacute;ry się chwycił, był tylko włożony do drewnianej ramy, ale nie przykręcony, więc nie wytrzymał jego ciężaru, Mikołajek stracił r&oacute;wnowagę. Nie płakał, tylko strasznie zbladł i skarżył się na b&oacute;l rączki. Od razu pojechaliśmy do przychodni, gdzie dali mu środek przeciwb&oacute;lowy i skierowanie do szpitala. Zdjęcie rtg wykazało złamanie z przemieszczeniem i rozdrobnieniem kości &ndash; więc już nas w szpitalu zostawili, szykując do porannej operacji. M&oacute;wiąc prawdę, strasznie się bałam &ndash; zwłaszcza po rozmowie z anestezjologiem o możliwych komplikacjach wynikłych ze słabości płuc itp. A męża nie było w domu &ndash; wyjechał w delegację, wr&oacute;cił dopiero, żeby nas odebrać ze szpitala. Starsi synowie zostali w domu sami. Operowali Mikołajka z pełnym znieczuleniem, włożyli dwa tytanowe druty, żeby ustabilizować kość &ndash; za ok. 3 miesiące po zrośnięciu trzeba będzie je tym samym sposobem wyjąć. Na szczęście w nieszczęściu nie było potrzeby przecinać całego ramienia &ndash; ma tylko 2-centymetrową bliznę i 2 szwy. Dzień po operacji m&oacute;gł już poruszać tym ramieniem &ndash; co dla mnie dalej wygląda na cud :-) Ale musi mieć teraz ortezę przytrzymującą bark, ramię i prawą rękę, w sumie to taka miękka kamizelka, ale tylko na jedno ramię &ndash; to zamiast bandażowania, żeby można go było myć i w og&oacute;le dla większej wygody. Ma też 8 tygodni luzu od szkoły (to dobrze i źle), więc załatwiam dla niego nauczanie indywidualne. Po tym będzie jeszcze rehabilitacja, nie wiem, jak długo. W międzyczasie, na drugi dzień po powrocie ze szpitala, zaczął gorączkować &ndash; a ja mam bogatą wyobraźnię, wspartą informacją od siąsiadki z sali, że jej dziecko zaraziło się gronkowcem. Oczywiście, w nocy nie mogłam spać, i następnego dnia poszłam z nim do pediatry &ndash; na szczęście to wirus, teraz dużo jest dzieci z katarem, kaszlem i wysoką gorączką. Dopiero wczoraj wszystko się uspokoiło, ja też &ndash; Mikołajek spał dobrze, bez gorączki, ładnie zjadł śniadanie. Słoneczko świeci, a ja oddycham z ulgą &ndash; przecież mogło być gorzej ;-) Wybieram się do sp&oacute;łdzielni, żeby zgłosić uszkodzenie drabinki. Dowiedziałam się w szkole, że to podobno już drugi wypadek na tym placu zabaw, pierwszą ofiarą jest chłopiec z drugiej klasy, też złamał rękę.</p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Mon, 24 Oct 2011 19:41:07 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/wypadki-mikolajka/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/wypadki-mikolajka/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Mój Dzień Matki]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	Dzisiaj m&oacute;j Mikołajek wstał wcześniej i zrobił mi śniadanie do ł&oacute;żka. Z radosnym uśmiechem przyni&oacute;sł do sypialni dużą deskę do chleba z posmarowaną masłem bułeczką. Na moją prośbę doni&oacute;sł jeszcze plasterek sera ściśnięty w piąstce i szklankę z herbatką, a właściwie dwiema kroplami herbaty na dnie - myślałam, że mąż zostawił trochę, wychodząc do pracy, bo zawsze tak robi, ale nie dziś :-) . Pod pachą Mikołajek ni&oacute;sł jeszcze m&oacute;j ulubiony jogurt i musli wyjęte z szafki. Uwierzcie - jeszcze NIGDY śniadanie nie smakowało mi tak, jak dzisiaj! Potem dostałam jeszcze 10 stokrotek z ogr&oacute;dka i piękną laurkę z serduszkiem. CUDOWNIE JEST BYĆ MAMĄ :-D</p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Thu, 26 May 2011 21:47:46 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/moj-dzien-matki/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/moj-dzien-matki/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Wzloty i upadki chorego na CF matki]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	Właśnie przeczytałam o europejskich standardach leczenia mukowiscydozy na http://www.biomedical.pl/dziecko/standardy-leczenia-mukowiscydozy-282.html. Nic dodać, nic ująć. Może pr&oacute;cz tego, że łatwo teoretycznie rozważać o trudnościach w opiece nad chorymi dziećmi - dużo trudniej faktycznie się nimi opiekować, gdy na koniec miesiąca nie starcza pieniędzy na życie, nie m&oacute;wiąc już o lekach. A te leki, witaminy, odżywki trzeba jeszcze &quot;zdobywać&quot; - właśnie &quot;zdobyłam&quot; (dzięki Wam, kochani Jolu i Jurku!) Pulmozyme, rozrzedzające śluz i ułatwiające oddychanie, konieczne Mikołajowi do codziennej inhalacji. A mogłam przecież &quot;nie m&oacute;c zdobyć&quot; - jak to było na początku zeszłego roku, kiedy musiałam zam&oacute;wić je aż w Rzeszowie, bo w hurtowniach go nie było - podobno firma Roche &quot;zamknęła się&quot; na okres świąt. Czekaliśmy z duszą na ramieniu, czy lek dojdzie na czas. A co, jak nie dojdzie? Czy Mikołaj zacznie się dusić?!? Co wtedy mamy robić? A co będziemy robić, jak już wszystkie te lekarstwa przestaną Mikołajowi pomagać - bo przecież taki czas nadejdzie, to nie jest &quot;jakieś tam przeziębienie&quot;, to postępująca, nieuleczalna choroba, kt&oacute;ra nie da Mikołajowi normalnie trawić, grożąca mu cukrzycą, ciągłymi zapaleniami płuc, wyniszczeniem organizmu, trudnością w oddychaniu... Bolesne zabiegi, wenflony, dożylna antybiotykoterapia, gastrostomia, zaszywanie dziur w płucach (biedny Krzysztof!), kiedyś tam wreszcie przeszczep płuc - jeśli znajdzie się dawca i znajdzie się sponsor, kt&oacute;ry będzie chciał wyłożyć ogromne pieniądze na ratowanie życia MOJEGO dziecka - i szansa na może jeszcze 2-3 lata dla Mikołaja... Ale jakiego życia - w b&oacute;lu i cierpieniu? Może lepiej pozwolić mu nie cierpieć i dać mu umrzeć... Może niepotrzebnie walczyliśmy i walczymy? Może powinien był umrzeć w wieku 5 miesięcy, kiedy po raz pierwszy miał zapalenie płuc i od kropl&oacute;wek spuchł jak balonik (a ja, głupia, najpierw ucieszyłam się na ten widok, bo po raz pierwszy wyglądał na &quot;dożywionego&quot;). Sławek już się z nim żegnał, przychodził do nas do szpitala, widział, co się dzieje - ja nie, nic nie widziałam, przez miesiąc byłam jak maszyna - w amoku, pilnując pielęgniarek, nosząc go na rękach, by czuł moją obecność i miłość, śpiewając kołysanki, karmiąc piersią, mimo że nie m&oacute;gł nic przełknąć. Czy gotowa jestem walczyć? Czasem myślę - byle mojego zdrowia starczyło...</p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Fri, 18 Mar 2011 22:47:00 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/wzloty-i-upadki-chorego-na-cf-matki/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/wzloty-i-upadki-chorego-na-cf-matki/</guid>
			</item><item>
			<title><![CDATA[Jeden procent podatku]]></title>
			<description>
				<![CDATA[
				<p>
	<img alt="" src="/upload/foto/1297070595_plakat_01.jpg" style="height: 142px; width: 200px" />Nasza przyjaci&oacute;łka zrobiła dla nas ulotkę z apelem o przekazywanie 1% podatku na rzecz Mikołajka. Długo zastanawiałam się, czy powinnam w ten spos&oacute;b prosić o pomoc dla niego. Mam jednak dobre doświadczenia z poprzednich lat, kiedy zostawiałam w r&oacute;żnych miejscach kalendarzyki i ulotki Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą z apelem o 1% dla chorych. R&oacute;wnież w tym roku rozkleiłam plakaty i rozdałam ulotki PTWM, a żeby wytłumaczyć, dlaczego to robię, opowiadałam, że mam chorego na mukowiscydozę syna, i zawsze spotykałam się ze zrozumieniem. Teraz już nie mam wątpliwości, że to żaden wstyd prosić o pomoc, tym bardziej, że jest ona bardzo potrzebna, i to nie tylko mojemu synkowi. <strong>Wszyscy możemy pom&oacute;c swoim 1%, więc przy wypełnianiu PIT-&oacute;w nie zapominajmy, że ten niewielki procent może komuś uratować życie!</strong></p>

				]]>
			</description>
			<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 21:06:16 +0000</pubDate>
			<link>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/jeden-procent-podatku/</link>
			<guid>http://www.mikolaj.muko.med.pl/co-nowego/jeden-procent-podatku/</guid>
			</item></channel></rss>
